Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • Skupiamy 15 tysięcy Koniarzy
  • Ponad 750 wartościowych artykułów
  • Ponad 500 tysięcy zdjęć
  • Ciekawe dyskusje
  • Ludzie pełni pasji
  • Fotorelacje z zawodów
  • Rozbudowana baza rodowodowa
  • Giełda koni i ogłoszenia

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi

Masz już swój profil?


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Kalendarz jeździecki

Maj 2012

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Koń na którym jeżdżę






Głosy: 857 Opinie: 3




» Forum koniarzy » Dyskusje na poziomie » "Są różne szkoły [jazdy]"


Napisz nowy temat
Momo "Są różne szkoły [jazdy]" » Nie Cze 25, 2006 8:14   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

Zakładam ten temat, aby można było powymieniać się różnymi metodami jazdy. Każdy instruktor ma bowiem swoje metody, czasem identyczne do powszechnych, czasem zupełnie inne i sprzeczne z nie jedną książką autoryteta. Ostatnio jeździłam w przeróżnych stajniach, z różnymi instruktorami. Prawie każdy uczy czego innego w inny sposób z różnym skutkiem. Puszcza oko Niech to będzie miejse, gdzie można podzielić się różnymi metodami, oraz efekty jakie one przynoszą.


1. Słynne trzymanie kolan i ściskanie boki konia kolanami ile nam sił starczy, bo to nam ma zapewnić bezpieczeństwo itd. - Kolana mają delikatnie przylegać, ale ten przyleg ma być efektem prawidłowego ustawienia nogi i stopy. Konatkt kolana z poduszkami ma być stały, ale bardzo delikatny. Jeździec utrzymuje się w siodle dzięki i tylko przez balans. - Tak jak druga metoda, tylko kolana 'pracują' i w czasie ruchu konia przylegają do siodła i delikatnie się odchylają w rytm kroków wierzchowca. Uzależnione jest to od ruchu przednich kończyn - gdy noga stawia krok, koń się 'zwęża', gdy noga się cofa (a raczej druga stawia krok), koń się 'pogrubia' (pogrubienie i zwężenie występuje tylko z jednej strony). W momencie pogrubienia kolano jeźdźca ma kontakt z koniem, w momencie zwężenia odpowiednie kolano traci kontakt. W tym momencie cały czas kontakt z koniem ma zawsze chociaż jedno kolano. Ruchomość jest konieczna - stały kontakt wymaga miarowego świadomego ściskania kolanami boków konia.

Osobiście uważam, że słuszna jest ostatnia metoda.

2. Parada, taka prosta rzecz, a jednak... Zawsze byłam uczona, że wodze podczas zatrzymania mają wzmocnić działanie równocześnie (pomijając łydki i krzyż). - Nie dawno pewna instruktorka, kazała mi działać wodzami osobno... Tzn. pierwsza działa wodza zewnętrzna, druga wewnętrzna, a potem wzmacnia się działanie zewnętrznej wodzy. Uzasadnienie - koń stawia nogi po kolei, a nie jednocześnie, najpierw jest zewnętrzna noga, potem wewnętrzna noga. ;)Muszę przyznać, że konie rzeczywiście lepiej reagują na tą drugą metodę.

3. Zmiana nogi konia nad przeszkodą. Zawsze uczono mnie, żebym zmieniała pomoce NAD przeszkodą. Czasem się udowało, czasem nie zdążałam. Śmieje się - Ostatnio spotkałam się ze zmianą pomocy przed przeszkodą, a dokładniej w momencie odskoku gdy ma miejsce łydka do skoku (jeśli w ogóle ma miejsce Puszcza oko ) Znowu muszę przyznać, że ten drugi sposób jest o wiele skuteczniejszy. Puszcza oko Puszcza oko
Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.

http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam Puszcza oko
Post » Wysłany: Nie Cze 25, 2006 8:14 Zobacz profil autora PW
Maxima » Nie Cze 25, 2006 23:40   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Maxima


Stajenny
Dołączył: 18 Wrz 2005
Posty: 330


Status: Offline

Jak każdy człowiek jest inny, tak i każdy instruktor ma cos swojego w programie nauczania, mimo tego, że wiele z nich opiera się na tym samym, te elementy różniące między nimi są jak widać bardzo ważne. Np. uczono mnie na samym początku, że łydka ma być w tyle, trochę za popręgiem... bo latach nauki wiem, że taki układ powoduje brak równowagi... instruktorka chciała chyba przez to znieczulić konia na jakiekolwiek dzialanie lydki, dziwilam sie ze konie w tej stajni jeszcze chodza jako tako na ta łydke, za kazdym krokiem, kazdy ruch byl dzialaniem lydki, bez przerwy tylko lydka i lydka... nogi bolaly, kon nie chcial dobrze chodzic, poszlam do innej stajni instruktor wysmial poprzednią panią, i musialam się przyzwyczajać do lydki przesuniętej mocno w przód... a teraz mam już tam, gdzie mi wygodnie i wiem ze nie działam na konia bez przerwy... tak samo jak momo opisała rozluznienie nog, jezdzac troche naturalem poznalam jak bardzo kon dziala na napiecie chocby jednego miesnia... ile to znaczy... nie wiem czemu w wielu stajniach ucza zeby tak okropnie byc napietym na tym koniu, czemu bezustanna chec utrzymania sie na koniu przyslania fakt, iz to wlasnie ten strach przed upadkiem dziala na jezdzca najbardziej, a kon czuje sie rownie spiety przez co potem powstaja konflikty miedzy jezdzcem i koniem i itak konczy sie na upadku, a mozna bylo byc rozluznionym i obie strony mogly byc zadowolone... Fajnie opisuje to Patt, jako porownanie spietego, kurczowo trzymajacego sie jezdzca do kota ktory wpija pazurki swemu wlascicielowi w cialo... raczej nie mile uczucie...
Wiec warto wejsc w konski umysl, chocby probowac i zastanawiac sie co tak na prawde dla obu stron jest dobre... Szkoda, ze czasem instruktorzy tego nie robia, a wrecz przeciwnie robia jakby na przekor konskiej psychice:/
Post » Wysłany: Nie Cze 25, 2006 23:40 Zobacz profil autora PW
Momo » Pon Cze 26, 2006 8:19   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Momo


Koniuszy
Dołączył: 04 Lis 2005
Pochwał: 1
Posty: 635
Skąd: Warszawa

Status: Offline

No niestety to przeceniane zewnętrznej formy dosiadu (położeniu poszczególnych cześci ciała) i zapominanie, że dosiad ma jeszcze trzy bardzo ważne elementy: rozluźnienie, równowaga, podążanie za ruchem konia. Jakby się ktoś jeszze uparł można wymienić wyczucie jeździeckie. Niestety większość trenerów zadowala się 'prawidłowym' posadzeniem jeźdźca w siodle. Zdziwiony Gdyby ludzki mózg był na tyle prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, to bylibyśmy tak głupi, że i tak byśmy go nie zrozumieli.

http://momolandia.blog.onet.pl - zapraszam Puszcza oko
Post » Wysłany: Pon Cze 26, 2006 8:19 Zobacz profil autora PW
ritka » Pon Cze 26, 2006 11:07   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

ritka

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 07 Lip 2004
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2067


Status: Offline

Skąd ja to znam? Miałam taką "trenerke"...Musiałam jeździć dziwnym "stylem"... Np. koń w ustawieniu pracuje tylko 3 razy w tygodniu, w inne dni biega na luźnej wodzy. Ciągi robimy działając dosiadem w bok ( miała na myśli takie rzucanie się na boki).. Pelno było głupich rzeczy których mnie nauczyła, a teraz nie da się ego oduczyć... ech.. cieżko czasami trafic nas kogoś kto sie zna..
Post » Wysłany: Pon Cze 26, 2006 11:07 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
aaga » Wto Cze 27, 2006 15:31   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

aaga



Dołączył: 23 Cze 2006
Posty: 14


Status: Offline

moim zdaniem najpierw trzeba sie dowiedziec o umiejetnisci trenera ktory ma nas uczyc. niestety teraz ile instruktorow tyle szkol. i zawsze bedzie tak ze jak zmieniamy stajnie to musimy sie nastawic na to ze nawyki tez musimy zmienic
Post » Wysłany: Wto Cze 27, 2006 15:31 Zobacz profil autora PW
ritka » Wto Cze 27, 2006 15:52   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

ritka

Szwoleżer

Szwoleżer
Dołączył: 07 Lip 2004
Ostrzeżeń: 1
Posty: 2067


Status: Offline

a najgorsze jest to, że młody jeździec nie wie, jak to powinno byc naprawde i pare lat jeździ nieprawidłowo...
Post » Wysłany: Wto Cze 27, 2006 15:52 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
Mils » Wto Cze 27, 2006 17:15   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Stajenny
Dołączył: 01 Maj 2006
Posty: 216


Status: Offline

Otóż to.

A ja chciałabym napisać trochę na temat ruchu naprzód i impulsu.
Zaczynałam standardowo: szkółka w jednym z polskich ośrodków, a tam konie rekreacyjne.
Uczono mnie, że nie ważne jak mam to zrobić, ale ważne, żeby koń 'żywo' poruszał się naprzód.
Instruktorzy mówili, że każdy krok konia ma być: "podkreślany" łydką.
Z tego, co pamiętam, to po prostu moja(jak i innych szkółkowiczów) łydka poruszała się mniej więcej tak: bok konia, odstawić, bok konia, odstawić- np. w czasie anglezowania.
Nie wspomnę, że konie szkółkowe były oczywiscie 'leniwe' i były tymi: 'osłami nie reagującymi na łydkę'.
Pierwsza jazda w norweskiej stajni rekreacyjnej okazała się dla mnie szokiem- bo kiedy przykłądałam łydkę w momencie "opadania" w siodło, te konie zaczynały np. galopować. Były bardzo wrażliwe na pomoce, a po godzinie jazdy nie padałam ze zmęczenia.

Chyba nie pomylę się bardzo, jeśli powiem, że istnieją dwie szkoły jazdy: ta, która zakłada,m że kżdy krok konia my być "podkreślany" łydką i taka, która zakłąda, że ciągłe sygnały łydkami niepotrzebnie irytują konia i mu przeszkadzają. W efekcie prowadzi to do tego, że koń całkowicie wyłącza się na działanie łydek.
"Ta druga" szkoła jazdy zakłada, że kon sam musi dążyc do ruchu naprzód, że jakakolwiek reakja po delikatnej łydce jest pożądana.
I ja jestem za stopsowaniem "tej drugiej"( Zakłopotany ) metody- daje niesamowite efekty.
Post » Wysłany: Wto Cze 27, 2006 17:15 Zobacz profil autora PW
sarnastar » Sob Sie 12, 2006 21:51   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

sarnastar



Dołączył: 19 Lip 2006
Posty: 19


Status: Offline

Co stajnia to nowe obyczaje. Najbardziej denerwującą rzeczą dla mnie są wielce zdziwione miny instruktorów na przyzwyczjenia z innych stajni. Nie biorą pod uwagę tego, że oprócz ich szkółki istnieją setki innych, być może lepszych. Wykrzyknienie Śmieje się

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 21:58 ]
Apropos postu Mils. Zgadzam się wzgledem tego ciągłego kontaktu z koniem. Jeżeli będziemy bez przerwy dociskać łydkę, to rezultatem będzie- właśnie zero reakcji na łydkę. Konia ogarnia taka znieczulica na pomoce i pozniej ciężko cokolwiek od niego wymagać. Zdziwiony Taki problem maja zazwyczaj konie w szkółkach jezdzieckich dla początkujących. Nie mam nic do młodych adeptów jazdy konnej, ale instruktorzy są od tego aby od początku wdrażać poprawną postawę, i oddziaływanie na konia- a póxniej są niedomówienia, i wielkie zdziwienie ze strony doświadzczonych jezdzców. Przewraca oczyma
sarnastar
Post » Wysłany: Sob Sie 12, 2006 21:51 Zobacz profil autora PW Wyślij email
martucha_91 » Pon Paź 02, 2006 14:33   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

martucha_91


Pomocnik Stajennego
Dołączył: 02 Paź 2006
Posty: 132


Status: Offline

Przez 3 lata jeździłam w pobliskiej stadninie pod okiem nie wykwalifinkowanego instruktora, tak jak myślałam, ale niepełnoletniej córki właściciela. Jedyne postępy jakie uczyniłam tam w ciągu 3 lat jeżdżenia konno co sobotę to utrzymanie się na koniu w kłusie wysiadywanym. Myślałam, że wsystko jest ok, że tak ma być. Do momentu, gdy pojechałam na obóz jeździecki. Tam po 2tyg. potrafiłam już samodzielnie galopować (i oporządzać konia). Po powrocie do domu przestałam "uczyć się" w tamtej stadninie i znalazłam co prawda droższy, ale bardzo dobry ośrodek.
Teraz w końcu już wiem jak wygląda prawdziwa lekcja jazdy. Szkoda mi tylko tych zmarnowanych lat (i pieniędzy). Zakłopotany
Post » Wysłany: Pon Paź 02, 2006 14:33 Zobacz profil autora PW
Izax » Czw Paź 05, 2006 19:39   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Izax


Adept Jeździecki
Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 85
Skąd: Warszawa

Status: Offline

martucha_91 napisał(a):
Przez 3 lata jeździłam w pobliskiej stadninie pod okiem nie wykwalifinkowanego instruktora, tak jak myślałam, ale niepełnoletniej córki właściciela. Jedyne postępy jakie uczyniłam tam w ciągu 3 lat jeżdżenia konno co sobotę to utrzymanie się na koniu w kłusie wysiadywanym. Myślałam, że wsystko jest ok, że tak ma być. Do momentu, gdy pojechałam na obóz jeździecki. Tam po 2tyg. potrafiłam już samodzielnie galopować (i oporządzać konia). Po powrocie do domu przestałam "uczyć się" w tamtej stadninie i znalazłam co prawda droższy, ale bardzo dobry ośrodek.
Teraz w końcu już wiem jak wygląda prawdziwa lekcja jazdy. Szkoda mi tylko tych zmarnowanych lat (i pieniędzy). Zakłopotany




Chyba wiem o czym mówisz bo miałam tak samo.Do tej pory żałuję, bo teraz mogłam juz być o wiele dalej i niestety nie jestem.Fakt w poprzedniej stajni nie zatrzymałam się na kłusie ale było podobnie.
Często w takich "stajenkach" trudno mówić o trenningu.I w niektórych przypadkach O bezpieczeństwie, niesety.;/ Dużo takich mniejszych stajni liczy tylko na pieniądze.
Z drugiej strony nurtuje mnie jedno pytanie "Skąd się "biorą" tacy "dziwni" instruktorzy? " Przecież mają instuktorat a porównując trenerów, to tylko niektórzy zasługują za zapłatę za swoje lekcje.Przecież normalne jest że jeśli już coś mówi na tek lekcji to powinien mówiś z sensem i popiersze mógł by mówić "prawdę".Miałam trenerkę, którą wpominam miło, która naprawdę chciała Nas czegos nauczyć, lecz odeszła ze stadniny , pojawiła się inna.Pojawiły się problemy nabyłam nawyk trzymania się kolanami, złego użycia łydek,złe jak to można nazwać "operowanie" wodzami.Bogu teraz dziękuję że wszystkich tych nawyków już się pozbyłam, ale szlifowanie nowych poprawnych nie idzie tak szybko jak szło poprzednio;/Nie są to miłe wspomnienie, mogłam czas wykorzystać ucząc się i iść do przodu.Potem musiałam "stanąć w miejscu" odnowa się wszystkiego nauczyć.Niestety wniosek jest jak dla mnie prosty jeśli widzisz cos nie tak zastanów się czy wszystko jest ok, porozmawiaj z innymi co jeżdżą np. sportowo.Instruktorka która mjała swoje teorie I pomogła mi się uczyć "niewłaściwie" chwile po moim odejściu z tej stajni straciła prace.Szkoda tylko że tyle osób na tym ucierpiało;/
Post » Wysłany: Czw Paź 05, 2006 19:39 Zobacz profil autora PW
Cat » Wto Gru 19, 2006 12:24   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cat



Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 13


Status: Offline

Jak powiedziała znana mi osoba posiadająca duże umiejętności jeździeckie i zdolnosci pedagogiczne w dziedzinie nauczania jazdy konnej -są tylko dwie szkoły jazdy - dobra i zła. Niewątpliwie osobom rozpoczynającym naukę trudno jest ocenić instruktora, tymbardziej, że naukę rozpoczyna się zwykle na koniach "szkółkowych", które z racji roli którą spełniają nie należą do dobrych nauczycieli. Ideałem byłoby gdyby osoba pobierajaca nauki mogła czasem wsiąść na konia który opanował elementy ujeżdżenia chociażby w stopniu podstawowym i chodzi pod dobrym jeźdźcem. Wtedy wszelkie braki w wyszkoleniu natychmiast dałyby o sobie znać i można byłoby je sukcesywnie eliminować. Dobrze byłoby również gdyby konie szkółkowe przynajmniej parę godzin w tygodniu chodziły pod instruktorem który mógłby szlifować ich umiejętności. Niestety chyba w naszych warunkach jest to nierealne. Moja rada dla chcących pobierać naukę jazdy konnej: przyjrzyjcie się jak chodzi koń pod waszym instruktorem. Nie jaki dosiad ma instruktor, ale czy potrafi bez widocznego z boku wysiłku, bez użycia ostróg, bata , szarpania za pysk konia powodować nim wg własnego życzenia. Może to nastręczać niejakich trudności, bo większość z początkujących zwraca uwagę raczej na elegancki dosiad niż konia, ale wtedy popytajcie osób bardziej zaawansowanych jak ich zdaniem chodzi koń pod instruktorem.
Cat
Post » Wysłany: Wto Gru 19, 2006 12:24 Zobacz profil autora PW
Coder » Wto Gru 19, 2006 14:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Coder


Stajenny
Dołączył: 16 Gru 2006
Posty: 241


Status: Offline

Ja też jeździłam w wielu stajniach, na początek w miejscowym O.J. gdzie łydki miały pracować non-stop, później w prywatnej stajni -> dosiad non-stop (wyglądało to jak by się chciało zsunąć siodło z grzbietu) ale teraz zmieniłam stajnie i metodę jazdy. Tam gdzie obecnie jeżdżę konie mają podstawy (mniejsze lub większe) ujeżdżenia (w większości karierę sportową za sobą też), dosiadane są naprzemiennie przez lepszych i gorszych i startują w zawodach uj. Teraz nie mam żadnego problemu z zagalopowywaniem, robieniem wolt i innych figur, skracaniem i wydłużaniem chodu. Poprawiłam swój fotelowy dosiad, łydki. Stajnia się rozwija i za jakiś czas będzie całkowicie nastawiona na szkolenie ujeżdżeniowe (mają m.in. plany budowy hali, ale nic nie mówię więcej aby nie zapeszyć Puszcza oko )
Post » Wysłany: Wto Gru 19, 2006 14:44 Zobacz profil autora PW
Martus92 » Wto Gru 19, 2006 18:10   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Martus92


Masztalerz
Dołączył: 16 Wrz 2006
Posty: 768


Status: Offline

Przez rok jeździłam (i jeżdże) w małej stadninie. Niedawno przyjechała instruktorka która jest nawet ok tyle że konie: "pozaciągane" na pysku, słąbo pracujące i ociężałe. Myślałam że tak ma być na początku nawet lubiłam konie "nad którymi trzeba pracować". Ale przeczytałam post Mils i nagle wyobraziłam sobie jak to by było cudownie pracować na takich koniach. Ale niestety w moim rejonie nie ma tak dobrej stadniny. Nie stać mnie na dojeżdżanie do jakiejś stajni 1,5 h i płacić jeszcze więcej. Na razie zostanę u siebie i "poczekam" może stanie się cud i wybudują jakąś świetną stajnię? Czasami to w co wierzysz jest bardziej realne od tego co jest ...
Post » Wysłany: Wto Gru 19, 2006 18:10 Zobacz profil autora PW
koneffka » Wto Gru 19, 2006 19:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie



Pomocnik Stajennego
Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 140


Status: Offline

Mie wgl kiedys uczyli zled jezdziłam w szkułce jezdzieckiej muwili własnie ze mam mocno trzymac sie kolanami bo to da mi pewnosc i lepsza równowage! Bzdura jak mozna trzymac sie mocno kalanami ,postaraj sie na koni mic piete w dół dobrze ustawiaona noge i zamknieto łydke i jeszcze mocno trzymac sie kolanami! ja naprzykład zmienilam nawet stajnie zeby czegos sie nauczyc !! kiedys mi mówiono ze anglecowanie polega na wstawaniu w strzemionach a to co poszłam do trenera prywatnie i mu to powiedziałam to mie wysmiał i jezdze dalej u niego facet zna sie na rzeczy i uczy mnie i poswieca mi czas jak najlepiej umie ale i tacz czy tak to 3% to ralent do jazdy konnej a 97% to praca i ja staram sie pracowac jak najwiecej ;]

no ja uwazam ze szkułko przynajmiej niektórym mówimy ZDECYDOWANIE NIE !!! ;p przepraszam za błedy ...;/ obiecuje poprawe w ortografi ;p
Post » Wysłany: Wto Gru 19, 2006 19:44 Zobacz profil autora PW
Cat » Sro Gru 20, 2006 8:01   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cat



Dołączył: 06 Maj 2006
Posty: 13


Status: Offline

Więcej o instruktorach i szkółkach.
Znam wielu instruktorów i przygladam się ich pracy. Niektórzy z nich nie wiedzą na którą nogę anglezują a galop rozpoczynają z przypadkowej nogi. Są tacy którzy czują się dobrze tylko w terenie. Są również tacy, którzy naprawdę wiedzą o co chodzi w jeżdzie konnej.Niestety w mniejszości. Czasem jednak jakość ich pracy wynika z oczekiwań klientów którzy oceniają instruktora po ilości zaordynowanego galopu lub wysokosci przeszkód. Na szlifowanie podstawowych elementów ujeżdżenia mało kto ma ochotę.
Moja następna rada.
Szukajcie instruktora który uczy jeździć na własnych koniach. Taki napewno nie będzie chciał żeby jego konie były "zamulone" lub zaciagnięte w pysku. W trosce o dobro koni będzie uczył właściwie. Oczywiście pod warunkiem że sam jeździ lub jeździł na dobrym poziomie. Cat
Post » Wysłany: Sro Gru 20, 2006 8:01 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Dyskusje na poziomie » "Są różne szkoły [jazdy]"

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum